Jeśli tak, to może |
|
Jeśli tak, to może by ciecz umyślnie tak przyrządzić, dając większe stężenie, niż trzeba, aby przez to zniszczyć część kwiatów. Takie przerzedzanie chemiczne zastąpiłoby przerzedzenie ręczne, byłoby szybkie i tanie. Próbował więc różnych cieczy, ale rezultaty nie były zadowalające, bo użyte ciecze przerzedzały wprawdzie kwiaty jabłoni, ale poważnie uszkadzały tkanki drzew. Potem przyszła wojna. Polaków i jego koledzy mieli inne zmartwienia niż chemiczne przerzedzanie kwiatów.
Problem w czasie wojny podjęli Amerykanie. Próbowali stosować najpierw karbolinę, która i u nas jest znana i polecana do zimowego opryskiwania drzew, nie dała ona jednak dobrych wyników. Wtedy użyli nitrokrezolu, środka, który jest czynnym związkiem w naszym krezotolu, używanym również w opryskiwa-niach zimowych. Próby wykonywane z nitrokrezolem w Stanach Zjednoczonych w latach 1940-1946 dały dobre rezultaty. Stosowano go w pełni kwitnienia, gdy otwarło się na drzewach 75- 80% kwiatów. Nitrokrezol niszczył znamiona i szyjki słupkowe w otwartych kwiatach. Na drugi dzień otwierała się reszta kwiatów i po zapyleniu dawała plon umiarkowany, pozwalający na zawiązanie się w tym samym roku pąków na przyszłoroczne owocowanie. | | |