Orzechy morskie przed |
|
Orzechy morskie przed setkami lat dochodziły z prądami morskimi czasami aż do Indii. Legenda głosiła, że są to owoce specjalnych palm rosnących na dnie oceanów, i stąd pochodzi nazwa morskiego orzecha kokosowego. Nic też dziwnego, że orzechom tym przypisywano cudowne, lecznicze i inne właściwości. Cząstka tego orzecha, spożyta przez piękną królewnę, budziła podobno w jej sercu nie gasnącą miłość ku temu, który jej cudowny przysmak ofiarował. Sprzedawano więc orzechy bogatym maharadżom po fantastycznie wysokich cenach.
Dopiero później odkryto, że morskie orzechy kokosowe mają bardziej prozaiczne pochodzenie i rosną nie na dnie oceanów, lecz na wyspach leżących nawet niedaleko, a rodzą się na zwykłych palmach. Czar prysł, ceny spadły, pozostały tylko opowieści...
„Jak pragnę zakwitnąć!"
Takie jest podobno największe, solenne zaklęcie sadownika. Znam przynajmniej jednego w powiecie grójeckim, który tego zaklęcia używa, a wtedy należy mu wierzyć.
Nie zawsze czas, w którym sadownikowi zależy na zakwitnięciu drzewa, schodzi się z czasem, w którym ono zakwitnąć raczy. Jiardzo chcielibyśmy, aby wszystkie jabłonie i grusze kwitły co roku, a tymczasem niektóre odmiany kwitną tylko co drugi rok. | | |